
Dziki żyją na Morasku od wieków, nocami szwendając się po polach, gruntowych drogach, czasem wchodzą na słabo ogrodzone ogrody. Nie znam przypadków atakowania ludzi. Natomiast już w tym roku mamy - jako zarząd osiedla - 2 zgłoszenia atakowania ludzi i psów na smyczy na spacerze z mieszkańcami przez agresywne psy wydostające się z posesji. Jedna sprawa już oddana jest na policję. Znamy przypadki poważnego pogryzienia psów spacerowiczów i zagryzienia saren przez takie psy, a także pogryzienia dzieci.
Co wiec stanowi problem dla niektórych mieszkańców? dziki czy agresywne
psy? a może dopiero problem z myśliwymi. który pojawi się po pierwszych
postrzeleniach i awanturach za (nieświadome) blokowanie polowań?